W czasach presji, niepewności i przeciążenia informacjami liderzy coraz częściej szukają narzędzi, które pozwolą im działać skuteczniej i mądrzej. Neuroprzywództwo – połączenie nauk o mózgu z praktyką zarządzania – otwiera przed biznesem nową perspektywę. O tym, dlaczego dopamina decyduje o zaangażowaniu, skąd biorą się błędne reakcje na stres i jak budować nawyki myślenia sprzyjające rezultatom, opowiada dr Ewa Hartman, ekspertka neuronauki w biznesie.
Karolina Gawarzewska: Czym właściwie jest neuroprzywództwo i dlaczego dziś tak bardzo przyciąga uwagę biznesu?
dr Ewa Hartman: Neuroprzywództwo to nic innego jak zastosowanie wiedzy o mózgu w zarządzaniu – spojrzenie na procesy biznesowe z perspektywy biologicznej. Nie wprowadza nowych tematów, które byłyby wcześniej nieznane, lecz pozwala zrozumieć, dlaczego ludzie zachowują się w określony sposób. Dzięki temu możemy inaczej spojrzeć na stres, motywację, budowanie nawyków, poczucie bezpieczeństwa czy rolę nagrody. Zrozumienie mechanizmów neuronalnych pomaga po prostu zarządzać skuteczniej.
Karolina Gawarzewska: Jakie mechanizmy mózgu każdy lider powinien znać?
dr Ewa Hartman: Zdecydowanie układ nagrody. To on sprawia, że „chce nam się chcieć”. Dopamina – neuroprzekaźnik motywacji aktywuje się, gdy czujemy sens, rozwój, postęp, dobre relacje i uważność przełożonego. Tymczasem wielu menedżerów nieświadomie odcina pracownikom dostęp do tych naturalnych źródeł motywacji: unikają rozmów pozabiznesowych, nie dbają o atmosferę, nie zauważają wysiłku, a feedback sprowadzają jedynie do korygowania błędów. Wtedy jedyną formą „nagrody”, jaką widzi pracownik, stają się pieniądze.
Karolina Gawarzewska: Czyli brak rozmowy, brak docenienia i brak sensu to… koszt energetyczny dla mózgu?
dr Ewa Hartman: Dokładnie tak. Mózg to organ niezwykle oszczędny energetycznie. Jeśli wysiłek się nie opłaca emocjonalnie, relacyjnie czy rozwojowo, to układ nagrody nie zostaje aktywowany. Człowiek funkcjonuje wtedy wyłącznie na podstawowym poziomie zadaniowym. Nie zaangażuje się długoterminowo bez dopaminowych „bodźców”.
Karolina Gawarzewska: Wspomniała Pani o negatywnym nacechowaniu mózgu. Jak ono wpływa na liderów?
dr Ewa Hartman: Nasz mózg naturalnie bardziej koncentruje się na problemach niż na tym, co działa dobrze – biologicznie to mechanizm przetrwania. W biznesie jednak często prowadzi do tego, że menedżerowie całą uwagę poświęcają jednostkom trudnym, ignorując najbardziej wartościowych ludzi. Ci „bezproblemowi” przestają być zauważani… aż pewnego dnia ich po prostu tracimy.
Karolina Gawarzewska: A jak wygląda mózg lidera pod presją? Co zrobić, gdy ktoś ma tendencję do szukania winnych zamiast rozwiązań?
dr Ewa Hartman: Kluczowa jest autorefleksja. Nasze myśli i reakcje również są nawykami – powtarzane wzorce stają się dla mózgu „autostradą neuronalną”. Osoby, które zaczynają od szukania winnych, robią to nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że mózg nauczył się tak reagować. Zmiana jest możliwa, ale wymaga zauważenia schematu, a później długotrwałego „przepisywania” ścieżek neuronalnych. Czasem taki proces wymusza trudna sytuacja, ale zwykle najskuteczniej działa konsekwentna praca z mentorem lub coachem.
Karolina Gawarzewska: Czy istnieją konkretne działania, które lider może wprowadzić od zaraz?
dr Ewa Hartman: Tak. I co ważne, są zaskakująco proste.
Po pierwsze: minimalizacja rozproszeń. Telefon wyłączony podczas pracy to absolutna podstawa. Mózg nie jest w stanie „zignorować” bodźca wizualnego – każdy błysk powiadomienia przełącza uwagę, nawet jeśli świadomie tego nie zauważamy. To biologicznie niemożliwe.
Po drugie: przerwy na nicnierobienie. Aby mózg mógł generować pomysły, musi aktywować obwód domyślny. To dzieje się podczas spaceru, pod prysznicem czy w trakcie biegania – wtedy powstają momenty „aha”. Liderzy, którzy są wiecznie „na liście zadań”, mają aktywowany wyłącznie obwód wykonawczy, a więc świetnie odhaczają zadania, ale mają mniejszą kreatywność. Te metody są banalnie proste, ale bardzo skuteczne.
Karolina Gawarzewska: Wspomniała Pani o mikronawykach. Czy liderzy mogą trenować mózg tak jak mięsień?
dr Ewa Hartman: Zdecydowanie tak. Nawyki myślowe i emocjonalne działają dokładnie tak samo jak ruchowe. Najważniejsze jest codzienne zadawanie sobie prostych pytań:
– Co zrobiłem dobrze?
– Co mogę poprawić?
– Jak zareagowałem?
– Dlaczego w ten sposób?
Systematyczna autorefleksja – nawet 5 minut dziennie powoli zmienia sposób myślenia. Mózg jest neuroplastyczny, ale nie ma tu drogi na skróty. Zmiana wzorca to proces: od karczowania ścieżki, przez jej deptanie, aż po zbudowanie nowej autostrady neuronalnej.
Karolina Gawarzewska: Jakie trendy w neuroprzywództwie będą w najbliższych latach najmocniej wpływały na biznes?
dr Ewa Hartman: Kluczowy będzie rozwój potencjału zespołowego, a nie tylko jednostkowego. Organizacje są świetne w „wyciąganiu w górę” gwiazd, ale mają trudność z budowaniem synergii między ludźmi. Biologia nam tego nie ułatwia – każdy z nas lubi ustawiać się w hierarchii, a oksytocyna wspiera więzi tylko wewnątrz grupy, wzmacniając silosowość. A dziś rzeczywistość jest zbyt złożona, by jedna osoba była w stanie ogarnąć ją w pojedynkę. Innowacja rodzi się ze zderzenia różnych perspektyw, doświadczeń i kompetencji. Neuroprzywództwo będzie więc w najbliższych latach pomagać firmom przełamywać naturalne bariery: statusowe, ego, „plemienne”, a także te wynikające z biologicznej skłonności do rywalizacji.
Karolina Gawarzewska: Na koniec: co Pani zdaniem lider powinien zrobić jutro rano jako pierwszy krok w stronę lepszego przywództwa?
dr Ewa Hartman: Usiąść na pięć minut i zadać sobie jedno pytanie: „Co dziś chcę zrobić świadomie, a nie nawykowo?” To prosty akt samoświadomości, który powtarzany codziennie – zmienia sposób, w jaki pracujemy, reagujemy, myślimy i prowadzimy ludzi.
Karolina Gawarzewska: Bardzo Pani dziękuję za rozmowę, za inspirujące spojrzenie, ogrom wiedzy i umiejętność przekładania neuronauki na codzienną praktykę liderów. To właśnie dzięki takim rozmowom uświadamiamy sobie, że skuteczne przywództwo zaczyna się nie od narzędzi, lecz od zrozumienia własnego mózgu – jego ograniczeń, nawyków i niezwykłego potencjału. Jeśli chcemy budować organizacje odporne, mądre i naprawdę ludzkie, to właśnie ta samoświadomość powinna stać się pierwszym krokiem każdego lidera.
dr Ewa Hartman – trenerka, wykładowczyni MBA, kierowniczka nagradzanych studiów podyplomowych Neuro-przywództwo na Uczelni Łazarskiego w Warszawie. Szkoli największe korporacje międzynarodowe, w tym cały region Europa i Azja Centralna firmy EY. Ponadto regularnie pracuje z takimi firmami jak Google, HP, HPE, Cisco, KPMG, GE Healthcare, Pepsico, Veolia, PZU, Ikea Industry, Avon, Mahle, K2 Holding, FIS Technologies, ABB, JLL, AXA, Securitas, Eurovia, MediaExpert i nie tylko.
Jej artykuły można znaleźć w magazynach Forbes, Wysokie Obcasy, SENS, Focus, Nowy Marketing, Manager +. Sama nieustannie szkoli się i rozwija posiadając liczne kwalifikacje trenerskie jak i certyfikaty między innymi z takich szkół jak Cambridge, Wharton University of Pennsylvania, czy MIT. Znana jest z tego, że mówi o rzeczach trudnych w sposób bardzo ciekawy, praktyczny i przystępny, bez trudu utrzymując uwagę i zaangażowanie licznych publiczności.
artykuł ukazał się w czasopiśmie Business Impact Review nr 1/2026



